czwartek, 7 marca 2013

Projekt tapicerski vel pokrowce - dużo zdjęć

Wiele lat temu, w pewnym znanym szwedzkim sklepie meblowym (na "I"), kupiliśmy sobie bardzo ładne foteliki. Dokupiliśmy do nich również drugi komplet obić. W wersji świątecznej (obicia białe), fotelik wygląda tak:




Tutaj prezentacja obicia codziennego (nie chciało mi się już "przebierać" fotelika, to praca iście syzyfowa):


Obicia uszyte były z bardzo grubego, mocnego materiału. Metka mówi, że len z bawełną. Coś jak grube płótno leżakowe, tylko przyjemniejsze w dotyku.

Niestety, Pędzący Rydwan Czasu zrobił swoje i na podłokietnikach zrobiły się takie ładne dziurki:



Do tego obicia białe mają dodatkową wadę, bo wraz z upływem czasu i wycieraniem się warstwy wierzchniej, spod spodu zaczęła przeświecać jakaś szarawa kanwa. Na pierwszym obrazku to widać na podłokietnikach - to nie brud jeno szarość wyglądająca spod spodu.

Białe zakładaliśmy wyłącznie na różne imprezy, na codzień używając zielonych. Niestety goście chodzą przeważnie w jeansach i zostawiają ślady. Co oznacza zdejmowanie obić po każdej imprezie i pranie, nie będące w sumie kłopotliwe, niestety dochodzi jeszcze prasowanie (gniecie się jak cholera) i z tym jest problem.

Do tego, gdy zielone wyblakły od słońca i poprzecierały się na podłokietnikach (z obliczeń wyszło mi, że dopiero po dziesięciu latach - piękny wynik) zostaliśmy tylko z białymi. Cosik trzeba było na to poradzić.

Rozprułem więc najbardziej zniszczony pokrowiec na elementy składowe, aby mieć wykrój do przyłożenia na nowy materiał obiciowy:




W pewnym znanym portalu na "A" znalazłem takie coś:



Bardzo przyjemna, mocna bawełna z jakimiś domieszkami. Sprzedający miał całą belkę - 70 m, niestety szerokość tylko 45 cm. Ale za to cena mocno zachęcająca, bo 3,00 zł za metr.

Zacząłem obmyślać ile potrzeba na cztery foteliki i na kanapę, której fajnie byłoby uszyć nowe ubranko.

Kiedy zacząłem tworzyć rysunkowe plany tego, jak rozplanować tę mizerną szerokość na kanapie, która z natury jest większa i jak zrobić jakieś sensowne figury geometryczne, aby ludzi nie gryzło w oczy po wykonaniu, dostałem wiadomość, że niestety, ale zostało tylko 16 metrów bieżących. Coś tam na belce źle napisano a oni nie rozwijali całej.

Palec Boży, czy co - w rysunków i z natury wyszło mi, że na każdy fotelik potrzeba będzie prawie 4 metry.

Stanęło więc na pokrowcach wyłącznie na foteliki.

Całość przejechałem pseudo-overlockiem po krawędziach cięcia i do pralki. Potem prasowanie.

Następnie materia została pocięta na kawałki czterometrowe, na poniższym zdjęciu jedna warstwa z już nałożonymi "wykrojami":


Cięcie i kompletowanie elementów:



Następnie całość trzeba było "obrzucić":







Jeden element okazał się być większy, niż szerokość materiału - siedzisko. Zrobiłem wstawkę ze ścinków w miejscu, gdzie siedzisko spotyka się z oparciem, bo i tak wpycha się to potem w szparę:





A potem, po narysowaniu linii szycia, zabrać się do "szycia właściwego:


Trochę ciężko dobrze ustawić materię zaczynając od brzegu, aby paski się "zbiegały" na wierzchu podłokietnika.











Pierwsze przymiarki na modelu:


Efekt końcowy:






Na pierwszy rzut oka wszystko gra, jedynie materia jest bardzo wiotka i przesuwa się na tym foteliku, wymagając ciągłego poprawiania. Do tego warstwy gąbki trochę się powygniatały i przydałaby się nowa gąbka. Ale ogólnie jestem zadowolony. Na razie są dwa pokrowce, resztę zrobię do przyszłego tygodnia.

Jak Wam się podoba?

18 komentarzy:

  1. Przerażająca ilość pracy :)
    Mam narożnik z tego sklepu, wiem dobrze co znaczy ściąganie, pranie, prasowanie i zakładanie pokrowców. Faktycznie tkaniny mają BARDZO wytrzymałe :)))

    Podziwiam ogromnie, bo popruć, wykroić i uszyć od nowa pokrowce, które na dodatek pięknie się prezentują, to nie takie hop-siup :)

    Jestem pod wrażeniem :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tej tkaniny jeszcze coś uszyję, może kolejne torby na zakupy. Bardzo mocna i poza przetartymi podłokietnikami jest w porządku. A taki wyblakły kolor ma nawet swój urok.

      Prucie jednej sztuki zajęło mi jeden wieczór, potem tylko prasowanie i dokładne rysunki - co do czego i w jakiej kolejności.

      Prezentują się ładnie, tylko ta gąbka coraz bardziej mi przeszkadza.

      Dziękuję za dobre słowo.

      Usuń
  2. Przyznam, że chyba bym się pogubiła w tym ogromie kawałków do zszycia. Włożyłeś w to sporo pracy i efekt jest, więc jest git, no i masz to po swojemu. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się pogubić, tylko trzeba znaleźć oryginalną metodę/kolejność szycia. Do przeżycia. W pierwszym pokrowcu najpierw zszyłem wierzch siedziska z oparciem i okazało się to być błędem, bo najpierw trzeba opracować cały dół z podłokietnikami a potem oparcie i zeszyć je na koniec, bo inaczej to maszyna za cholerę "nie podejdzie", ale wymyśliłem, że popruję na brzegach, a potem poprawię. Prucie całości zabrałoby za dużo czasu, bo wszystko szyłem ściegiem "potrójnym" (nie wiem jak on się nazywa, u mnie "S1 A").

      Mam po swojemu. Teraz tylko skończyć pozostałe dwa pokrowce i będzie super.

      Usuń
  3. oooooo miałam przeczucie, że z tego cudnego pasiastego materiału powstanie coś pięknego! rewelacyjnie się prezentuje fotel w nowym ubranku. jestem pod ogromnym wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Podobnie jak przy spodniach bałem się, że nie wyjdzie dobrze, ale - jak widać - efekt jest niezły.

      Usuń
  4. Ale pracy włożonej! Ale efekt wyśmienity! I macie nowe meble przy okazji! Ja tam lubię takie szycie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, chciałem zaznaczyć, że niewielkim kosztem załatwiłem nowe meble.

      Teraz jeszcze oszlifuję nogi, bo są trochę pobrudzone od butów i od upływu czasu i polakieruję. Słowo daję, że potrafię.

      Okazuje się, że ja też lubię takie szycie.

      Usuń
  5. mam wrażenie, że podłokietniki tego fotela są odwrotnie przykręcone :) A materia prezentuje się bardzo ładnie na fotelu. Gratuluję cierpliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One tak wyglądają, ale nie da się ich inaczej przykręcić. Ale na tym polega cały ich urok.

      Do tego siedzi się na nich całkiem wygodnie, tylko trzeba będzie jednak wymienić tę gąbkę.

      Usuń
    2. widocznie to właśnie (taki właśnie wygląd) autor miał na myśli :)
      jeszcze raz gratuluję :)

      Usuń
  6. Jestem pod wrażeniem, pokrowiec jak ze sklepu na I, a nawet kolor fajniejszy niż poprzedni, może powinni zacząć zamawiać taki pokrowce u Ciebie zamiast w ChRL? ;P Pozdrawiam gorąco K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasiu,

      No może nie są aż tak doskonałe, ale jak napisał Bartek - to są (prawie) nowe meble. Poprzednie pokrowce wytrwały dziesięć lat w całkiem niezłym stanie, bo tamta tkanina była lepsza - znacznie grubsza i mocniejsza. Ta jest trochę słabsza i bardziej wiotka, ale mam nadzieję, że choć trochę się będą dobrze sprawować. Zawsze mogę uszyć nowe, he, he...
      Właśnie kończę pokrowiec trzeci. Zostanie jeszcze jeden, mam nadzieję, że prędko pójdzie.
      Jak będzie komplet - zaprezentuję.

      Usuń
  7. Krzesło/fotelik w "nowej" odsłonie prezentuje się doskonale. A ze zdjęć podczas pracy łatwo można wywnioskować, żeś księgowy z urodzenia (jak sam siebie określiłeś). Taki porządek, taki ład, żadnego bałaganu artystycznego :-) Brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bałaganiarz, więc staram się utrzymywać porządek.

      Usuń
  8. Dziękuję wszystkim za dobre słowo. Będę starał się szyć więcej i więcej pokazywać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Fantastycznie wyszły Ci te pokrowce! Jestem pod wielkim wrażeniem. Chapeau bas!

    OdpowiedzUsuń